|
Miasto samo się nie posprząta
Sprzątanie miast wydaje się być zadaniem bezproblemowym, wymagającym jedynie niewielkiego wysiłku. Dlatego też ze strony opinii publicznej bardzo często pojawiają się naciski na władze, aby zadbać o porządek miasta i poprawić wygląd domów oraz ulic. Czasem wywołuje to prawdziwe protesty społeczne (dobrze widoczne jest to we Włoszek, gdzie w Neapolu czy Rzymie przez wiele miesięcy na ulicach zalegały tony śmieci, bo nie miał kto ich posprzątać, w wyniku czego doszło do prawdziwych zamieszek). Tymczasem, okazuje się, że wydatki na sprzątanie zajmują w budżetach miast bardzo wiele miejsca, a finansowanie tego zaczyna przekraczać wszelkie dopuszczalne normy. Co tak podbija wydatki na sprzątanie i jaki jest tego skutek? Szalone wydatki na sprzątanie
fot. poverty.wrecked.org W budżecie miasta wydatki na sprzątanie zajmują coraz więcej miejsca, a dodatkowo okazuje się, że stan ten może jeszcze dodatkowo się pogorszyć. Wystarczy w tym miejscu powołać się na przykład Gdańska, gdzie budżet miasta został napięty właściwie do granic możliwości. Sprzątanie w Gdańsku jest bardzo kosztowne, głównie przez dodatkowe koszty związane z utrzymaniem w porządku miejskich plaż. Plaże są bowiem systematycznie zanieczyszczane przez wszelkiego rodzaju turystów i przyjezdnych, co bardzo negatywnie wpływa na ich wygląd. Brudne plaże za to odstraszają kolejnych turystów, co rodzi problemy natury turystycznej i finansowej. Sprzątanie w tym momencie jest dla miasta koniecznością. Oprócz plaży pojawiają się w tym rozrachunku również ulice czy budynki znajdujące się na terenie miasta, co dodatkowo podbija koszty i ta drogiej usługi. W budżecie miast wydatki na sprzątanie zajmują bardzo istotne miejsce, co skutecznie może uniemożliwić jego rozwój. Dla przykładu, sprzątanie gdańsk to bardzo kosztowna dla miast usługa. |